Viva Natura © 2015

 

VIVA NATURA LAUREATEM OGÓLNOPOLSKIEGO KONKURSU

VIVA NATURA LAUREATEM OGÓLNOPOLSKIEGO KONKURSU

 

Firma „Viva Natura” z Kamieńca znalazła się wśród 14 nagrodzonych w XI edycji konkursu „Sposób na Sukces”. Właściciele Gospodarstwa Rolnego Magdalena

i Sebastian Piekarz otrzymali nagrodę I stopnia za produkcję krótkoterminowych soków. Finał konkursu i wręczenie nagród miało miejsce w ogrodach Pałacu Prezydenckiego w Warszawie. Rodzinna firma z Kamieńca od lat przyczynia się do rozwoju przedsiębiorczości oraz tworzy nowe miejsca pracy na wsi. Od kilku lat także dostarcza soki, warzywa i owoce do naszych szkół w ramach programu „Owoce w szkole”. Właścicielom firmy gratulujemy nagrody. Zapraszam do przeczytania wywiadu

z Panią Magdaleną Piekarz, w którym zdradza - jaki jest jej „sposób na sukces”.

 

ROZMOWA Z MAGDALENĄ PIEKARZ,

WSPÓŁWŁAŚCICIELKĄ GOSPODARSTWA ROLNEGO SEBASTIAN PIEKARZ, WYTWÓRCY SOKÓW VIVA NATURA, KAMIENIEC GM. KOŁBASKOWO

 

Cecylia Wojnik: Wraz z mężem jest Pani właścicielką gospodarstwa rolnego nastawionego na produkcję soków z owoców i warzyw. Czy są Państwo rdzennymi mieszkańcami tych okolic?

 

Magdalena Piekarz: Rdzennym mieszkańcem miejscowości Kamieniec jest mój mąż, który od dawna prowadził tu gospodarstwo rolne, ja pochodzę z miejscowości

położonej niedaleko, z Siadła Górnego. Po ślubie mąż wybudował dom, a całą produkcję umiejscowiliśmy u mojej mamy. Wraz ze wzrostem popytu na nasze produkty,

a co się z tym wiąże, ze wzrostem produkcji, zaczęliśmy budować zakład produkcyjny w okolicy naszego domu w Kamieńcu.

 

C. W. : Czym zajmowało się gospodarstwo zanim jeszcze zajęli się Państwo wytwarzaniem soków?

 

M. P. : Zanim zaczęła się poważna przygoda z wytwarzaniem soków, mąż prowadził gospodarstwo swoich rodziców o powierzchni dziesięciu hektarów. Było to typowe

gospodarstwo, jakich dużo w naszych okolicach, nie wyróżniające się niczym szczególnym.

 

C. W. : A skąd pomysł na produkcję soków?

 

M. P. : Tak naprawdę był to pewnego rodzaju eksperyment, który mógł mieć miejsce tylko dlatego, że na jednym ze szczecińskich rynków kolega mojego męża prowadził kiosk z warzywami. W miarę dostarczania soków rosło zainteresowanie, a my doszliśmy do wniosku, że warto spróbować ich produkcji na większą skalę. Początkowo współpracowaliśmy właśnie z tym kolegą, ale po krótkim czasie rozpoczęliśmy samodzielne działanie. Samodzielnie zaczęliśmy wytwarzać soki od 1997 roku, po roku 2000 nasza produkcja nabrała tempa, a popyt wciąż rośnie.

 

C. W. : Jaki jest obecny stan Państwa gospodarstwa?

 

M. P. : Obecnie posiadamy własnych dziesięć hektarów i kolejne dziesięć w dzierżawie, na których mamy naprzemiennie marchew i pszenicę. Nie posiadamy zwierząt gospodarskich i nie planujemy ich zakupu.

 

C. W. : Jaka jest wielkość produkcji soków i gdzie są one dystrybuowane?

 

M. P. : Mamy dużą produkcję, wytwarzamy od trzech do czterech tysięcy butelek soku dziennie. Soki sprzedajemy na terenie całego naszego województwa, dojeżdżamy również do Poznania i Trójmiasta. Dystrybucją też zajmujemy się sami, posiadamy około dwudziestu samochodów, które rozwożą soki. Produkcja soków owocowych odbywa się w godzinach wieczornych, a w nocy, około godziny dwudziestej czwartej rusza produkcja soku z marchwi.

 

C. W. : Dotychczas Państwa soki rozpoznawalne były pod ogólnie znaną nazwą MAR VIP, niedawno na rynku ukazały się soki Państwa produkcji, ale już jako VIVA NATURA. Czym podyktowana była zmiana tak kluczowego czynnika jak nazwa?

 

M. P. : Rzeczywiście, niedawno zrezygnowaliśmy ze starej nazwy. Chcieliśmy odciąć się od konkurencji, której nazwa brzmi fonetycznie bardzo podobnie. Nasza firma powstała jako pierwsza, jednak dopiero zaczynaliśmy w branży i nie dopilnowaliśmy, by zastrzec prawnie nasz znak. Kiedy nasza firma zaczęła się szybciej rozwijać i stawać się realnym zagrożeniem, konkurencja wykorzystała nasze zaniedbanie sprzed lat. Zmiana nazwy wyszła nam jednak na dobre, była impulsem do zmiany szaty graficznej etykiet, dzięki czemu nasze soki sprzedają się jeszcze lepiej, pozyskaliśmy nową, grupę konsumentów.

 

C. W. : Czy podobna fonetycznie nazwa była jedynym problemem związanym z konkurencją?

 

M. P. : Ja się bardzo cieszę, że mamy konkurencję, to nas motywuje do jeszcze większej pracy. Przykro, że nie wszyscy postrzegają konkurencję na rynku jako szansę

na produkcję jeszcze lepszego towaru. Nazwa nie była jedynym problemem. Na szczęście ten etap mamy już za sobą. Produkujemy dobry sok i nasi Klienci to doceniają.

 

C. W. : Jaki rodzaj reklamy wybrali Państwo dla swoich soków?

 

M. P. : Stosujemy tradycyjną reklamę wspierającą sprzedaż w formie ulotek, plakatów, banerów. Ostatnio wykupiliśmy także reklamę naszego gospodarstwa w miejskich

autobusach. Czynnie uczestniczymy we wszystkich imprezach w naszej okolicy. Ostatnio byliśmy dostawcą soków na festynie w Przecławiu, gdzie klub sportowy obchodził swoje piętnastolecie istnienia. Przy okazji uczestniczenia w tej imprezie podpisaliśmy umowę z Pogonią Szczecin na dostawę świeżych soków dla piłkarzy. Czynnie współpracujemy też z Zachodniopomorskim Ośrodkiem Doradztwa Rolniczego w Barzkowicach, a konkretnie z Terenowym Zespołem Doradców w Szczecinie i dzięki tej współpracy dowiedzieliśmy się między innymi o Barzkowickich Targach Agro Pomerania. Co roku byliśmy odwiedzającymi Targi, a w tym roku będziemy wystawcami

i w ten sposób promować będziemy nasze produkty.

 

C. W. : Ile obecnie osób zatrudniają Państwo i jaki jest stan majątkowy firmy?

 

M. P. : Zatrudniamy w zależności od potrzeb od dziesięciu do piętnastu osób na hali produkcyjnej i dwudziestu kierowców rozwożących soki. Mamy dwie hale produkcyjne,

wytwarzamy kilka różnych rodzajów soków. Sprzęt znajdujący się w naszym gospodarstwie nie jest naszą własnością, jest on leasingowany.

 

C. W. : Państwa gospodarstwo to dwadzieścia hektarów, jest to na pewno zbyt mała powierzchnia do uzyskania tak wysokiej produkcji, jaka jest obecnie Państwa sukcesem. Skąd kupują Państwo warzywa i owoce potrzebne do tejże produkcji?

 

M. P. : Oczywiście na takim areale, jakim dysponuje nasze gospodarstwo, nie moglibyśmy osiągnąć tak wysokiej produkcji, tak więc prowadzimy skup owoców i warzyw

z gospodarstw położonych w naszym województwie, czyli z terenu Lubczyny, Nowogardu, Goleniowa i okolicznych gospodarstw. Preferujemy stałych dostawców

ze względu na sprawdzoną jakość warzyw i owoców, które są do naszego gospodarstwa dostarczane codziennie, a więc są świeże.

 

C. W. : Czy korzystali Państwo ze środków unijnych na budowę hali produkcyjnej?

 

M. P. : Cała inwestycja finansowana była z naszych środków. Dotychczas nie staraliśmy się o dotacje unijne, jeśli nie liczyć płatności obszarowych. Natomiast teraz planujemy przy okazji uruchamiania drugiej linii produkcyjnej skorzystać ze środków przeznaczonych na działania „Innowacyjna gospodarka”.

 

C. W. : Co dzieje się z produkcją w tak upalne lato jakiego doznaliśmy w tym roku?

 

M. P. : Co roku w porze wakacji robimy przerwę produkcyjną. W tym roku ze względu na wprowadzenie nowej nazwy i etykiet, przerwę zrobiliśmy nieco później, dopiero

od piętnastego lipca, trwała ona przez miesiąc. Latem, gdy temperatury są wysokie, sok pozbawiony jakichkolwiek substancji konserwujących psuje się. W każdym sklepie, gdzie kupić można nasz sok, jest również firmowa lodówka. Schłodzony sok ma dwudniowy termin przydatności do spożycia, z wyjątkiem soku z marchwi, który swoją świeżość zachowuje przez dwadzieścia cztery godziny.

 

C. W. : Jakie soki są przez Państwa wytwarzane?

 

M. P. : Naszym sztandarowym i zarazem wyjściowym produktem był i jest sok z marchwi. Po jakimś czasie zaczęliśmy do marchwi dodawać inne warzywa i tak powstał sok marchwiowo-selerowy, marchwiowo-pietruszkowy. Zajmujemy się także produkcją soków jabłkowych, poza czystym sokiem z jabłek, proponujemy także połączenia: jabłko-gruszka, jabłko-rabarbar, jabłko-aronia, jabłko-burak oraz sam sok z buraka. Trzeba zaznaczyć, że nasze soki są niesłodzone, nie zawierają konserwantów, polecane są dla dzieci i osób z różnymi schorzeniami.

 

C. W. : Czy myśleli Państwo o wprowadzeniu linii soków z owoców i warzyw wytwarzanych metodami ekologicznymi?

 

M. P. : Tak naprawdę nasze soki jabłkowe pochodzą z sadów nieopryskiwanych, prowadzonych metodami ekologicznymi, acz bez certyfikatu. Cena surowca ekologicznego,

z gospodarstw posiadających odpowiedni certyfikat jest bardzo wysoka. Chcielibyśmy wprowadzić taką linię soków, ale obawiam się, że byłoby to nieopłacalne, właśnie

ze względu na wysoką cenę surowca, jak i później produktu finalnego.

 

C. W. : Na jakiej zasadzie określili Państwo cenę jednej półlitrowej butelki soku?

 

M. P. : Cena została określona na zasadzie opłacalności produkcji plus niewielkiej marży dla punktów sprzedaży. Nasz sok można kupić w cenie od 2,50 do 3,00 złotych. Uważam, że jest to przystępna cena jak za sok tej jakości.

 

C. W. : Jak rozwiązali Państwo problem zwrotów przeterminowanych soków z punktów sprzedaży?

 

M. P. : Zwroty naszych soków kształtują się na poziomie piętnastu procent. Są one odbierane ze sklepów przez nas, na nasz koszt. Wszystkie odpady produkcyjne oddawane są bezpłatnie rolnikom z okolicy. Współpracujemy także z kołem myśliwskim, któremu oddajemy obierki w ramach dokarmiania zwierząt i okoliczną stadniną koni. Nie mamy żadnych problemów z tym, aby zneutralizować sok odebrany ze sklepów i odpady poprodukcyjne.

 

C. W. : Od pewnego czasu uczestniczą Państwo w programie „Owoce w szkole”, któremu patronuje Agencja Rynku Rolnego. Na czym polega to uczestnictwo?

 

M. P. : Udział naszej firmy polega na dostarczaniu do szkół podstawowych na terenie naszego województwa świeżych pakowanych owoców i warzyw. Są to najczęściej: jabłka, marchew, gruszki, rzodkiewki, truskawki, papryka i sok. Na przyszły rok szkolny określono, że dawać będziemy po jednym produkcie z każdej grupy, czyli jedno warzywo i jeden owoc. W tym programie uczestniczą dzieci z klas I-III. Specjalnie na rzecz tego programu wprowadziliśmy soki w małych kubeczkach, zamykanych aluminiowym wieczkiem, tak jak jogurty. Szkoda, że nie wszystkie szkoły z naszego województwa przystąpiły do tego programu, ja osobiście bardzo do tego namawiam

i żałuję, że i starsze dzieci nie są objęte programem. Szkoła uczestnicząca w programie „Owoce w szkole” nie ponosi z tego tytułu żadnych kosztów, jest on finansowany przez Unię Europejską oraz nasz kraj, a korzyści z wprowadzenia tego typu żywienia są ogromne, wyrabia się nawyk zdrowego odżywiania już od najmłodszych lat.

Nie ukrywam, że udział w tym programie stanowi dla nas dużą reklamę, jest czynnikiem promocyjnym.

 

C. W. : Jakie mają Państwo plany na przyszłość?

 

M. P. : Mogę powiedzieć, że patrzymy w przyszłość bez obaw. Mamy duże poparcie lokalnych sprzedawców, którzy chcą promować nasze rodzime produkty, nie możemy

narzekać również na zainteresowanie ze strony klientów. Obecnie rozbudowujemy firmę. Przenosimy halę produkcyjną oraz biurowiec do większych pomieszczeń.

Chcielibyśmy także otworzyć drugą linię produkcyjną z powodu produkcji większych ilości soków jabłkowych. Mamy możliwość zwiększenia tej produkcji ze względu

na nabycie specjalistycznej prasy do wyciskania soku z jabłek. Docelowo chcielibyśmy stworzyć osobną linię do produkcji soków z marchwi i osobną do produkcji soków

z jabłek.

 

C. W. : Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała:

Cecylia Wojnik

TZD Szczecin

 

 

http://przeclaw24.pl/wiadomosci/wydarzenia-i-kronika/395-viva-natura-laureatem-ogolnopolskiego-konkursu-38757.html